Magiczne miasto…
…na granicy światów. Konkretnie, dwóch: polskiego i czeskiego. Choć tak naprawdę to świat jest tam jeden, magiczny, a przekracza się go wraz z minięciem tabliczki: Cieszyn. To już wiecie, dokąd zawędrujemy dzisiaj!
…na granicy światów. Konkretnie, dwóch: polskiego i czeskiego. Choć tak naprawdę to świat jest tam jeden, magiczny, a przekracza się go wraz z minięciem tabliczki: Cieszyn. To już wiecie, dokąd zawędrujemy dzisiaj!
Siedzę na kanapie i popijam herbatę. Świat za oknem zdążył już zapaść w jesienną śpiączkę i obecnie hojnie rozdziela to, czego w nadmiarze posiada, czyli mgły i deszcz. Nastrój mój równie ponury. O Czechach będzie więc kiedy indziej. Czechów czeka mnie w najbliższym czasie sporo, być może nawet w lekkim nadmiarze, a post o Cieszynie… Read More Patrząc kotu w oczy
Dziś o zmianach. O decyzjach, szczęściu, szukaniu swojego miejsca. No bo właściwie po co mi to wszystko? Jest mi dobrze. Jest mi tak dobrze, że pewnie połowa marudnej ludzkości zazdrości mi na sam widok mojego codziennego uśmiechu, a dalsze kilkanaście tysięcy zastanawia się, co właściwie jest tak fajnego w tym życiu. Mieszkam przecież w Polsce.… Read More Dlaczego ruszam
Dobrze, to niech podniesie rękę ten, kto w ciągu ostatniego miesiąca – maksymalnie dwóch – nie psioczył na przysłowiową panią z okienka, która swym podejściem do życia nasuwa myśl, że ostatnim razem, gdy wychynęła zza swego biurka/okienka urzędniczego, były jeszcze lata 80, względnie pana z sumiastym wąsem, który z jemu tylko znanego powodu postanowił nie uznać… Read More Czeska biurokracja, czyli jak nie krzyczeć na panią w okienku
…ale i tak jest dla nas wszystkich niezmiernie istotna. Polacy lubią się stroić; nie odkrywam Ameryki twierdząc, że w jakiś sposób elegancja stała się stałym elementem polskiej tożsamości i jest widoczna na ulicach polskich miast. (No dobra. Przynajmniej niektórych). Jeśli jednak wydaje Wam się, że jest inaczej, to pojedźcie do Czech. Wtedy nawet bulwar nad… Read More Nie szata zdobi człowieka, ale…
Trochę wody w Warcie zdążyło już upłynąć od ostatniego postu. Wiele się dzieje, zmiany pędzą i aż ich myślą dogonić nie mogę. Wiele wskazuje na to, że już za miesiąc… ale nie zapeszam. Dziś na tapecie picie. Tak, picie. Czeskie picie. Dlaczego o piciu? Bo to kolejna sfera, w której uwypuklają się różnice. Co robicie,… Read More Czeskie picie
Dzień to radosny, słoneczny, czerwono-złoty. Dlatego, aby go miło spędzić, zachęcam do przeczytania o tym, jak radują się i świętują nasi południowi sąsiedzi. A więc: co robi Czech, jak świętuje? Okazji do radowania się nigdy za wiele. Co robicie, kiedy przydarzy się Wam coś miłego i chcielibyście podzielić się tym wspaniałym uczuciem z całym światem?… Read More Weselmy się!… czyli czeski sposób na zabawę
Tak więc moi Drodzy, nadszedł czas na jedzenie. Choć to chyba złe słowa – czy właściwy czas na jedzenie nie jest, hm, no właśnie, w każdej chwili i w każdym momencie?… Pozostawiając bez odpowiedzi to retoryczne pytanie, powracam do tematu: czeska kuchnia. Albo kuchnia w Czechach. A może raczej: Czesi w kuchni. Jak wspominałam w… Read More Czeska kuchnia, czyli z czym to się je!
Sąsiad teoretycznie tuż za miedzą. I język podobny, i pochodzenie wspólne – a jednak mentalność Czechów, ich historia, postrzeganie świata jest nam całkiem daleka. Oczywiście każdy myśli, że o Czechach wie wszystko – ale prawdą jest, że jako Polacy mamy tendencję do postrzegania narodów mniejszych z lekceważeniem. To lekceważenie przekłada się często potem na ignorancję.… Read More Czechy: czyli co Polak i Polka wiedzieć powinni
Dziś trochę o tym, co lubię najbardziej, a więc ciche wynurzenia przy herbacie na styku lingwistyki, socjologii i polityki. Język. Wymawiam to słowo i wsmakowuję się w nie z rozkoszą. Towarzyszy nam na co dzień, tworzy tło wydarzeń tych najdonioślejszych i tych najcichszych. Często niezauważany, często niedoceniany, tak naprawdę odgrywa niebagatelną rolę w tworzeniu tożsamości… Read More Lingwistyka wojny, czyli dlaczego język jest tak ważny