Przewodnik po ČR, Środkowa Morawa i Jesioniki

Weekend w Czechach: Ołomuniec

Nadeszła w końcu ta chwila! Piękna pogoda trwa. Słońce grzeje. Najpiękniejszy maj od dawna, który skłania mnie do przemyślenia tematu pt. ulubiona pora roku. Cóż więc robić z tak pięknie rozpoczętą porą roku? Jechać do Czech, oczywiście! Dziś krótka opowieść o wyprawie na południe w poszukiwaniu dobrego piwa, wybornego jedzenia i słodkich uszu, czyli o tym, jak spędzić weekend w Czechach: Ołomuniec.

Weekend w Czechach - Ołomuniec

Weekend w Czechach: Ołomuniec do trzech razy sztuka

Ołomuniec to miasto, które nie porwało mnie za pierwszym razem. Za drugim również nie skradło mi serca. Trzech odwiedzin było trzeba, by zawładnęło moim umysłem. Ołomuniec – dawna stolica Moraw – to miasto, gdzie nowoczesność przeplata się z historią. I robi to w sposób oszałamiający.

Zaczęło się niewinnie – od spontanicznego pomysłu na spędzenie majówki. Chodziło o destynację w miarę niedaleką, ciekawą, w pobliżu której można by się również oddać podziwianiu przyrody lub też miejsc owianych historią, czyli szeroko pojętych zabytków położonych w pięknych okolicznościach przyrody. Dodatkowo, pewne źródła podają, że nazwa Ołomuniec, częściowo wywodzi się z prasłowiańskiego ol, które oznaczało… piwo. Czy to być może?… Musieliśmy się przekonać, czy w Ołomuńcu faktycznie piwo dobre dają.

Weekend w Czechach - Ołomuniec

Ołomuniec artystyczny

I nie zawiedliśmy się. Ołomuniec ma coś z małej, sennej mieścinki, którą w majowe dni nawiedzają tylko turyści (głównie z Polski), która jednak łączy ferment młodzieżowy i artystyczny, co przejawia się np. długaśnymi kolejkami prowadzącymi do Muzeum w niedzielny wieczór. Rzecz to niezwykła, pochwały godna. Co również przykuło naszą uwagę – na ulicach raczej pustawo, w ogóle nie przekłada się to jednak na pustki w przybytkach rozkoszy knajpami będącymi. Te pękały w szwach.

Miodowy boczek z knedlikiem, svičkova na śmietanie, sałatka z pieczonych buraków ze szpinakiem i serkiem kozim, burger życia, olomoucké tvarůžky – żyć, nie umierać! Jedliśmy jak opętani, mając nadzieję, że młody wiek wybaczy nam kalorie i cholesterol. Ogólnie w grupie zapanowała lekka konkurencja na najsmaczniejsze i najtłustsze danie. Nie jestem pewna, kto wygrał; sądzę, że można by przyznać kilka pierwszych miejsc …

Szliśmy szlakiem piwnym, zahaczając o hospody polecone przez Piwną Kompanię i Piwne Podróże, zalewając gardło 10, 11 i 12, jasnymi, półciemnymi, řezanymi i ciemnymi. Wszystko to przypominało nam, jak życie bywa wspaniałe i jak wszystko w kręgu życia się mieści – o czym przypominał nam choćby parking hotelowy, najprawdopodobniej przerobiony… z dawnego cmentarza.

Weekend w Czechach - Ołomuniec

Ołomuniec: miasto i okolice

Ołomuniec łączy w sobie całkiem urodziwą dużych rozmiarów Starówkę (Górny i Dolny Rynek) z ciekawymi kolumnami i słupami morowymi oraz bardzo urokliwie położonymi terenami nad rzeką Morawą, które płynnie przechodzą w dzielnicę secesyjnych kamienic. Ta scenografia stanowiła idealne tło dla przebierańców, którzy wówczas zasiedlili ołomunieckie ulice, przypominających przechodniów żywcem wyjętych z wieku XIX. [w ramach lokalnej imprezy].

Weekend w Czechach - Ołomuniec

Ołomuniec to jednak nie tylko miasto. To również pięknej urody zamek Bouzov, położony ok. 30 km od miasta i przyciągający rzesze turystów [zdecydowanie nie polecam odwiedzać w długi weekend; cena wejścia na zamek, w zależności od trasy, od 100 koron wzwyż]. Miejsce malownicze, zamek z historią [aż do początków XX w. był własnością Krzyżaków!], dziś przebudowany w stylu średniowiecznym. Wokoło rozmnożył się iście turystyczny folklor – łącznie z 80 metrowym koniem trojańskim, który ktoś postawił sobie w ogrodzie i teraz kosi za możliwość wejścia do niego grube korony [wstęp 80 koron za dorosłego]. Cóż, co kto lubi!

Myśmy oczywiście woleli powyższe przeznaczyć na złocisty trunek.

Weekend w Czechach - Ołomuniec

Mladečskie jaskinie i sztramberskie uszy

Co ciekawego można jeszcze znaleźć w niedalekiej okolicy?… Choćby jaskinie – będące schronieniem dla ludzi sprzed setek tysięcy lat. W jaskiniach Mladečskich odnaleziono szczątki reniferów, niedźwiedzi jaskiniowych oraz… mamuta (!), a także pozostałości świadczące o tym, że kiedyś teren ten pokryty był roślinnością, jaka dziś występuje w pobliżu Morza Śródziemnego. Bardzo ciekawa wycieczka. [cena za wstęp: 100 koron].

Weekend w Czechach - Ołomuniec

W drodze powrotnej na Śląsk zboczyliśmy troszkę z drogi i zahaczyliśmy o urokliwy Štramberk. To niewielkie miasteczko położone u podnóży Beskid, z malowniczą starówką wijącą się na wzgórzach i górującą nad wszystkim wieżą Trúba [na którą można się wspiąć, cena: 40 koron za dorosłego]. Štramberk słynie także z barwnej legendy o powstaniu słynnych sztramberskich uszu, czyli lokalnych ciasteczek, kształtem przypominających uszy.

Podobnoż miejscowi poczęli je wypiekać po tym, gdy powódź uratowała ich przed tatarskim najazdem i zakończyła oblężenie miasta. Po tym jak wody opadły, lokalsi znaleźli u podnóża miejscowości worki pełne solonych uszu zabitych chrześcijan, które Tatarzy chcieli posłać chanowi na znak odniesionego zwycięstwa. Sama nie wiem, co bardziej skłania ku refleksji nad kondycją człowieczeństwa – fakt, że ktoś kolekcjonował ludzkie uszy na dowód swych dokonań czy że niedoszli dostawcy uszu uznali, że to świetny pomysł na lokalny przysmak. Tak czy siak – sztramberskie uszy mają w sobie sporo korzennych przypraw i zdecydowanie warte są spróbowania. Podobnież jak piwo z lokalnego browaru.

Weekend w Czechach - Ołomuniec

Weekend w Czechach - Ołomuniec

Gdzie warto zjeść i wypić w Ołomuńcu:

Svatováclavské pivní lázně: wspaniałe jedzenie, do popicia jeszcze lepsze, warzone na miejscu lokalne piwo. Dla chętnych również w złocistym trunku kąpiel. Wystrój typowej czeskiej hospody. Ceny: średnio wysokie, ale dla tego smaku – warto! To tutaj nastąpiła konsumpcja miodowego boczku…

Restauracja Piwowar Moritz: boski ogródek piwny, własne piwo w dobrej cenie, w bardzo przyjemnej dzielnicy.

U Kuděje: dobre lokalne piwko w fajnym miejscu (w ofercie np. piwo z Pivovarku Beskydskiego)

Minipivovar a Steakhouse Riegrovka: jedzenie palce lizać. Niektórzy uczestnicy wycieczki twierdzili, że zjedli najlepszego burgera w życiu. Jak było naprawdę, nie wiem – natomiast smak tatara rozpływającego się w ustach pamiętam do dziś. Baaardzo warto – do tego pierwszy raz próbowałam czeskiego piwa owocowego. Wspaniałe! Ceny: raczej wyższe, zdecydowanie jednak warto.

Udanych wojaży!

Marta

PS Jeśli interesują Cię inne weekendowe destynacje do Republiki Czeskiej, bardzo polecam inne wpisy inspiracyjne w tym zakresie: propozycja wycieczki do Skalnych Miast, czy wypadu do Jeseników. Powinno pomóc przy planowaniu kolejnego długiego weekendu, który przecież już niedługo! 😉