Czechy, Praktycznie

Jak najlepiej dojechać do Czech

Dziś o tym, jak najlepiej dojechać do Czech. To będzie post bardzo subiektywny, bo jak wiecie [lub też nie wiecie] na co dzień stacjonuję w Poznaniu i zazwyczaj do Czech właśnie stąd jeżdżę. Między innymi z tego powodu ostatnio w domu mym rodzinnym świętowaliśmy otwarcie kolejnego odcinka drogi ekspresowej S5 między Poznaniem a Wrocławiem. Wreszcie, wreszcie ten głupi odcinek 180 km można pokonać szybciej niż w 3 godziny. Dlatego więc większość przedstawionych opcji będzie dotyczyła tras z Wrocławia na południe. Do Wrocławia każdy dotrzeć jakoś musi sam…

Zacznijmy może od tego, że do Czech jeżdżę dość regularnie od… ponad siedmiu lat. Boże, jak ten czas leci. Pierwsza moja samodzielna wyprawa była absolutnie dzika i spontaniczna. Zaczęło się od poznanych na wakacjach Czechów, którzy zaprosili moje koleżanki oraz mnie do siebie, na Morawy. Z głupia frant, z szerokim uśmiechem na ustach i siu-bździu w głowie zgodnie uznałyśmy, że to wspaniały pomysł. I rozpoczęło się planowanie…

Jak do Czech dojechać?…

 

Przecież to blisko niby jest. Trochę ponad czterysta kilometrów, no to ile można jechać – tak nam się wydawało. Cóż… Biorąc pod uwagę niski budżet oraz stan kolei we wspaniałej Ojczyźnie naszej – można. Pierwsza wyprawa trwała bez mała ponad 9 godzin. Może trochę dłużej. I trwała w nocy. Z pewnym zdziwieniem wówczas kilka dwudziestolatek odkryło, że pociągi w Rzeczpospolitej nie jeżdżą puste, a fakt, że kupisz bilet, w sumie wcale nie oznacza, że do pociągu wsiądziesz. Chociaż może „wepchniesz się” byłoby bardziej odpowiednim słowem… Rozpoczął się więc nocny rajd pociągami, po dworcach, przesiadek na dziwnych peronach o jeszcze dziwniejszych porach i ganianiu za konduktorami, by dzwonili do swoich kolegów i nasz przesiadkowy pociąg zatrzymali, bo przecież to miało być połączenie skomunikowane!…

O, naiwności ludzka. Jak teraz wspominam te dziesiątki godzin spędzone w pociągach, te momenty przerażenia, kiedy w stanie przedzawałowym uświadamiałam sobie, że nie wysiadłam/nie wsiadłam/nie zdążyłam/wsiadłam w błędny pociąg/nie mam biletu/pieniędzy/pieniędzy w odpowiedniej walucie/to był ostatni pociąg do Polski w dniu dzisiejszym/jest mróz i ciemno, a ja jestem w środku niczego z czerwoną walizką/co do cholery mam zrobić?! – to rośnie we mnie podziw dla samej siebie. Dzięki Bogu zawsze znalazła się dobra dusza albo dwie albo moi rodzice, słowem – zawsze ktoś pospieszył z pomocą. Dziś spieszę ja – przeczytajcie więc, zanim w pociąg/autobus/samochód wsiądziecie.

Do Czech SAMOLOTEM

Zasadniczo sposoby na dotarcie do Czech – a w ramach tego ćwiczenia przyjmijmy, że chodzi o Pragę, gdyż jest to stolica, a więc połączenia z niej istnieją praktycznie do każdego zakątka kraju – mamy aż cztery: lotniczy, autobusowy, kolejowy i samochodowy.
Jeśli nie zależy Wam na niskim budżecie i lubicie ten dreszczyk emocji, który przebiega po plecach, kiedy koła samolotu odrywają się od ziemi – z Wrocławia do Pragi lata LOT i Lufthansa. Obie linie zapewniają komfortowe połączenie między miastami; ceny [w zależności od terminu] wahają się dość znacząco: od ok. 130 PLN do wspaniałych kilku tysięcy. Średnio jednak lot tam i z powrotem wyniesie was 500-600 PLN – przy dobrych wiatrach. Lotnisko w Pradze skomunikowane jest z miastem autobusami [linie 119 lub 100], którymi można dojechać np. do stacji metra. Bardziej wybrednym pozostaje oczywiście taxi – tutaj jednak zawsze należy umawiać się na kwotę do przodu. Gdyby interesowało Was, jak nie dać się w Pradze nabić w butelkę, zajrzyjcie tutaj – nie tak dawno popełniłam bardzo praktyczny wpis właśnie na ten temat, inspirując się wskazówkami chłopaków z Honest Guide.

Do Czech AUTOBUSEM

Logicznym wyborem dla osób niekoniecznie gustujących w dreszczykach emocji dotyczących środków lokomocji jest autobus. Linii autobusowych jeżdżących z Wrocławia do Pragi jest kilka, przede wszystkim wciąż jeszcze PolskiBus [już niedługo, został przejęty i za chwilę zapewne będzie zastąpiony przez FlixBus], którego ceny w zależności od terminu zakupu w stosunku do dnia wyjazdu wahają się od 1 PLN do ok. 80-90 PLN, zazwyczaj jednak wydacie ok.40-50 PLN. Innym połączeniem jest FlixBus, którego połączenia znajdują się w podobnym przedziale cenowym. Do Pragi jeździ jeszcze Ecolines lub Biuro Podróży Agat – ceny od ok. 80 PLN. Czas dojazdu połączeniem bezprzesiadkowym to ok. 4,5-5h. Autobusy zazwyczaj zatrzymują się na stacji Praha Florenc, która znajduje się stosunkowo blisko dworca głównego w Pradze, zazwyczaj jednak należy dojechać do niego metrem lub alternatywnie przejść się na piechotę – to spacer na ok. 20 minut.

Do Czech KOLEJĄ

Tym, co lubią popodziwiać koloryt lokalny i przed wyruszeniem na międzynarodowe wojaże chcieliby do głębi poznać polską duszę, polecam kolej. Tutaj decyzja należy do Was: możecie albo wydać trochę pieniędzy i jechać dłuuugo, albo możecie wydać dużo pieniędzy i jechać również długo. Wybór należy do Was! 😉

DŁUGO i DROGO

Zacznę od połączeń międzynarodowych, czyli tych, które prawdopodobnie przyszły Wam do głowy jako pierwsze. W tym celu udać się będziecie musieli jednak do Warszawy, Krakowa, Katowic lub Gdyni, gdyż tylko z tych miast istnieją bezpośrednie połączenia do Czech. Pociągi jadą do Pragi, Ostrawy, Brzecławia i Ołomuńca. Pociągów faktycznie jest kilka w ciągu dnia (np. do Pragi 4 z samej Warszawy).

Pamiętajcie jednak, że biletów na połączenia międzynarodowe nie kupicie przez Internet (sic!) – w tym celu PKP zmusza Was do udania się do specjalnej kasy międzynarodowej. O same ceny połączeń międzynarodowych również niełatwo, nie znajdziecie ich bowiem w zwyczajnych wyszukiwarkach połączeń na stronach ICE. Ułatwię Wam jednak poszukiwania – ceny bazowe połączeń międzynarodowych znajdziecie tutaj.

W skrócie, na dzień 9 lutego 2018, wygląda to następująco: [ceny podane w EURO]

Oczywiście ceny rzędu 19€ zdobędą tylko nieliczni szczęśliwcy – to stawka niewielkiej promocyjnej puli biletów. Ceny bazowe to te pokazane w tabeli jako pozycja druga.

Na niektórych trasach można również zakupić bilety tam i z powrotem – czy to się opłaca, oceńcie sami:

Inne promocje ICE

Oprócz tego ICE wspaniałomyślnie oferuje nam kilka ofert promocyjnych. Najkorzystniejsze będą prawdopodobnie bilety uzyskane w promocji SparDay i SparNight [tutaj znajdziecie aktualny regulamin ze stawkami]

W skrócie: w puli biletów do sprzedaży znajdują się takie, które, zakupione odpowiednio wcześniej [w zależności od pociągu na 3 lub 1 dzień przed odjazdem] będą znacząco tańsze; i tak progi cenowe zaczynają się już od 19€ w relacji Warszawa-Praga, kolejne to: np. 20€ i 24€, w zależności od połączenia. Chodzą jednak słuchy iż zakup biletu z tej niewielkiej puli łatwy nie jest. Dajcie znać, jeśli kiedyś próbowaliście.

Dodatkowo ICE wpadło również na pomysł wprowadzenia cen relacyjnych, czyli za relację, a nie przejechane kilometry. Szoku jednak nie przeżyjecie: ceny nie plasują się dużo niżej niż te w ofercie podstawowej. Dobrze widać to na przykładzie relacji Warszawa-Praga, który kosztuje całych… 65€. O szczegółach poczytacie na stronie promocji.

Czeska konkurencja

Gdybyście jednak zapytali, czy Czesi oferują podobnie atrakcyjne ceny – nie. Oferują lepsze: na stronach CD można zakupić bilet z Pragi do Warszawy np. za 492 lub 622 KC [w przeliczeniu ok. 20€ i 25€]. Bilety można zakupić w e-shopie na stronach CD, w kasach biletowych (za dodatkową opłatą 50 KC za osobę) lub na linii telefonicznej. Taki bilet należy jednak wydrukować i zajść bądź do kasy jeszcze w Czechach lub do czeskiego konduktora, który w określony sposób bilet potwierdzi – inaczej w Polsce nie będzie ważny (!).

Dla nas, podróżnych z Polski, ważne jest jeszcze to, że podróż można rozpocząć tylko z terytorium CR – to znaczy, bilet DO POLSKI można zakupić bez problemu, ale Z POLSKI – tylko jako powrotny, w komplecie z biletem DO. Innymi słowy, z Polski możemy sobie kupić tylko bilet powrotny. Płatność w e-shopie CD – np. za pomocą kart Visa lub Mastercard.

DŁUGO i mniej DROGO

Jeśli rozbolała Was głowa – nic dziwnego, mnie też! Chciałam Wam teraz na osłodę napisać, ze w ramach pokombiniwania można skołować bilet tańszy, składany, wykorzystujący trik polegający na zakupie biletu polskiego do granicy, następnie tzw. przejściówki między granicami i w końcu biletu CD od czeskiego konduktora, co jeszcze do grudnia znacznie ograniczało koszty. Okazuje się jednak, że [ola boga!] koleje nasze [przynajmniej te regionalne] poszły po rozum do głowy. I podpisały umowy z przewoźnikiem czeskim!

Cud na torach [Kolei Dolnośląskich]

Co to dla nas oznacza? Ano fakt, że dziś już nie musicie się martwić kupowaniem biletów przejściowych i poszukiwaniem czeskiego konduktora – możecie najnormalniej w świecie iść do kasy we Wrocławiu i kupić za niewielkie pieniądze bilet, np. do Pragi lub Brna. Ceny nie są bardzo niskie [49-50PLN], ale jednak to cena w polskich złotych, a nie euro, co jest faktem godnym pochwały. Szczegóły na temat tego pamiętnego porozumienia znajdziecie tutaj [cennik na końcu regulaminu].

Dodatkowo można także zainteresować się promocjami poszczególnych przewoźników, zwłaszcza, jeśli planujecie wycieczkę weekendową. Ciekawą ofertą szczyci się PolRegio: do biletu aż do stacji granicznej [np. Międzylesia lub Głuchołazów] można za 19 PLN dokupić bilet Czechy +, który upoważnia do przejazdy na wybranych trasach na terytorium Czech. Szczegóły na stronie promocji.

Nie będę rozpisywać się już o ofertach przewoźnika z sąsiedniego regionu, a więc Kolejach Śląskich – dość, żę powiem, iż również starają się zachęcić do podróżowania do Czech. Całkiem nieźle piszą o tym na stronie internetowej, jeśli jesteście zainteresowani – klikajcie na stronę ich oferty przewozowej.

Co dobrego i co złego

Plusem powyżej opisanych promocji – oprócz niższej ceny – jest też fakt, że nie trzeba się już martwić kupnem biletu bezpośrednio u czeskiego konduktora, który honoruje zazwyczaj tylko korony czeskie, ewentualnie euro. Niemniej jednak zawsze warto w portfelu mieć kilka drobnych w tych walutach – jazda pociągiem ma to do siebie, że obfituje w przygody i mówię to z własnego doświadczenia. Czasem i głupie 5 EURO może człowieka uratować.

Minusem takiego sposobu podróżowania jest wielość i różnorakość przesiadek – do tego należy wziąć pod uwagę, że nie wszystkie pociągi są skomunikowane. W razie co zawsze warto dopytać ekipy konduktorskiej, która może pomóc w kryzysowej sytuacji, np. w złapaniu kolejnego pociągu.

Do Czech AUTEM

Po tych skomplikowanych opisach chciałoby się napisać, że autem najprościej. I chyba tak faktycznie jest: wsiadacie i jedziecie. W Czechach jednak pamiętać należy o winietach – część dróg jest płatna. Aktualną mapkę płatnych dróg znajdziecie na stronie czeskich autostrad.

Za jazdę bez winiety po drodze płatnej zapłacić można karę do 5 000 KC, dlatego naprawdę warto zawczasu się w taką wyposażyć i jechać ze spokojną głową, zwłaszcza, że omijając płatne odcinki nierzadko trzeba nadrobić drogi. Winiety dzielą się na 10 dniowe [ok. 310 KC], miesięczne [440 KC] i roczne [1500KC] dla aut do 3,5t.

Poniżej mapka poglądowa na kilka przejść granicznych, które można obrać, jadąc w kierunku RC z Wrocławia.

Osobiście zazwyczaj obieram drogę przez Králiky i dalej, drogą nr 43 przez Svitavy i Blansko, aż do Brna. Z doświadczenia również powiem, że warto nie zjeżdżać z drogi krajowej, co lubią doradzać GPSy lub wujek Gugiel, zwłaszcza zimą. Inaczej można zaliczyć przymusowy postój np. w śnieżnej zaspie.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć – DOBREJ PODRÓŻY!

Marta

PS Jeśli jesteście zainteresowani szczegółowym studium połączeń kolejowych do Czech, polecam ciekawą stronę Kolej na Podróż, na której niedawno ukazało się interesujący artykuł w tym temacie.