Czeskie drobnostki codzienne i od święta, Myślodsiewnia

Rytualnie

Dziś tematem odbiegnę nieco od bożonarodzeniowych przygotowań, chociaż Czesi w dalszym ciągu zaskakują mnie na każdym kroku – czy to zwyczajem rozdawania wszędzie naokoło bożonarodzeniowych drobiazgów, czy grudniowym maratonem vánočních vecirků. Dziś jednak słowo o zwyczajach, świętach i rytuałach. Tak właśnie – o rytuałach. Zapraszam poniżej.

Dawniej świat był nie tylko prostszy w obsłudze i zrozumieniu, ale także dużo bardziej poukładany. I chociaż powyższe zdanie być może oburzy sporą część ludzi, którzy obdarzają nowoczesność i jej wygody pewnym sentymentem (nie będę ukrywać, że do nich należę), to należy przyznać, że dawniejsze czasy charakteryzowały się określonym i stałym porządkiem.

Porządek ten miał pewne bardzo wyraźnie i łatwe do zidentyfikowania ramy – kalendarz kościelny ściśle określał, kiedy czas pracy, a kiedy – świętowania i celebracji. Dzięki temu życie człowieka dzieliło się na czas zwykły, przygotowania i święta. Z czasem, wraz z zanikiem wpływu Kościoła Katolickiego na życie ludzi (przynajmniej w naszej części Europy), święta jakimś zbiegiem okoliczności zaczęły znikać. Reżim ideologiczny się rozluźnił, ludzie zaczęli zadawać pytania. Święta, które ze świętych rytuałów, wcześniej oczywistych i zrozumiałych, zmieniły się w uciążliwą i bezsensowną rutynę, znikały (i znikają!) z naszego życia. Tym samym życie, niczym wskazówki zegara, kręci się coraz szybciej, bez przerw na dawne, zapomniane uroczystości. Koniec końców wszystko kręci się wokół pracy i zakupów, zakupów i pracy. Nie ma miejsca na świętość, nie ma miejsca na sacrum.

Ta krótka analiza to tylko fragment tego, co usłyszałam i czego się dowiedziałam na zeszłotygodniowym warsztacie w uroczym podbrneńskim Blansku. Nie chcę Wam jednak zdawać relacji (chociaż sam  trening był naprawdę interesujący), chciałam Wam pokazać na przykładach z Czech oraz własnego podwórka, jak bardzo sami, nie myśląc, doprowadzamy się do wyniszczającego biegu, którego cel i sens mało kto dostrzega.

DSC_0060

Święta potrzebne są każdemu człowiekowi. Wszyscy potrzebujemy odpoczynku, chwili zapomnienia i wyłączenia się z codzienności, momentów celebracji samego faktu życia. Kiedyś czczono słońce, wiosnę, przesilenia, żniwa i zbiory, ogień. Z czasem święta zmian pór roku zastąpiło Boże Narodzenia, Wielkanoc, Boże Ciało, Wszystkich Świętych. Każde z nich miało wcześniej swój odpowiednik w kalendarzu pogańskim; Kościół nie był w stanie świąt wyplenić, dlatego je po prostu zamienił, często adaptując te same tradycje i zwyczaje do własnej wizji świata.

Potem nastała wojna, a po wojnie – partia komunistyczna. Partia była na tyle mądra, że wiedziała, że ludzie potrzebują celebry, więc do większości świąt katolickich dodała swoje.

20150709_143948

W Czechach zamiast chrztu pojawiło się „przywitanie nowego obywatela” w ratuszu. Ślub przeniesiono z kościoła do ratusza. Pogrzeb stał się sprawą prywatną, śmierć bowiem nagle stała się tabu – partia nie miała odpowiedzi na pytania związane z kwestiami ostatecznymi. Wiosenno-letnie pochody na 1 maja również spajały pokolenia.

Jakie ciekawe święta oferuje Republika Czeska swym obywatelom (i nie tylko) dzisiaj?

Jest więc oczywiście Nowy Rok, który obchodzimy – a jakżeby inaczej – 1 stycznia. Następnie, tak jak i my, świętuje się 8 maja – Dzień Zwycięstwa (wcześniej 9 maja jako dzień zwycięstwa nad faszyzmem). Następnie mamy 5 lipca – przyjście św. Cyryla i Metodego, którzy przynieśli do świata słowiańskiego chrześcijaństwo oraz stworzyli pierwszy słowiański alfabet, jeszcze zanim nam się w ogóle śniło o przyjmowaniu chrześcijaństwa z „zachodniego” świata. Tak się składa, że Polska chrześcijaństwo przyjęła właśnie z Czech, które jednak wraz z łacińskim alfabetem przyjęło je z Niemiec, już po upadku Państwa Wielkomorawskiego. Wszelkie związki i spadki po Cyrylu i Metodym – a więc struktury i alfabet Wielkich Moraw – były niszczone. O samej historii Cyryla i Metodego kiedy indziej – ale polecam poczytać, jest naprawdę ciekawa!

20150711_134618

Kolejnym interesującym świętem w maju jest První Máj, czyli święto miłości. Zamiast celebrować świecące brokatem Walentynki, Czesi miłość świętują właśnie na samym początku maja. Święto nawiązuje do dawniejszych obchodów celtyckich lub germańskich; noc tę uważa się za noc płodności. Dawniej zalecało się co najmniej pocałunek pod rozkwitłą czereśnią; w nocy natomiast wykorzystanie łąki pod gołym niebem jako sypialni. Łączy się to także ze zwyczajem (do dziś praktykowanym, nie tylko na pierwszego maja!) stawiania tzw. majki, czyli choinki na wysokim słupie, ustawianym m.in. przed domem wybranej panny.

Czesi świętują również rocznicę spalenia Jana Husa 6 lipca, 28 września święto państwowe na pamiątkę morderstwa księcia Wacława, 28 października rocznicę powstania Czechosłowacji, a 17 listopada – dzień boju za wolność i demokrację.

A Wy? Co tak naprawdę celebrujecie? Codzienny popołudniowy spacer? Książkę na dobranoc? Pieczenie pierników?

Czasem warto się zatrzymać, zapomnieć o pracy i pokontemplować – o tym, co właściwie i dlaczego chcemy świętować.

alfa