Czechy, Czesi na językach, Mentalnie

Czeska mowa, piękna mowa!

Piękny słoneczny dzień za oknem,  a na blogu dziś kilka zabawnych słów. Tak,  słów. Wiele się mówi o tym, jaki czeski język jest zabawny dla Polaków, co chwilę ktoś powtarza, żeby w Czechach nie szukać lub nie dziwić się, gdy ktoś oferuje nam czerstwy chleb. Ale to banały, które zna chyba już każdy. Dziś mój czeski alfabet – alfabet wybrakowany, z kilkoma tylko przykładami, i wielce subiektywny, proponuję na polepszenie humoru w tę zimną styczniową niedzielę.

20151024_002229
W hospode

Zacznę chyba od tego, że czeski – choć tak niby polskiemu podobny – jest jednak zupełnie różny. I to pod wieloma względami.

Po pierwsze, wszystko zaczyna się chyba od historycznego podejścia do języka. Historia czeskiego jest zupełnie różna od historii polskiego – mimo, że obydwa języki należą do tej samej grupy języków zachodniosłowiańskich i są sobie relatywnie podobne. Czeski w dobie średniowiecza święcił sukcesy i miał spory wpływ na inne języki – w tym nasz – potem jednak, po bitwie na Bílé hoře w 1620,  gdy czeska szlachta praktycznie przestała istnieć, na terenach czeskich zaczął dominować niemiecki. Niemieckie wpływy były na tyle silne, że gdy w wieku XIX nastąpiło czeskie odrodzenie narodowe, czescy językoznawcy musieli nierzadko wymyślać całkowicie nowe słowa, sięgając m. in. do polskiego. Jak więc widzicie, oba języki, oprócz wspólnych korzeni, na przestrzeni lat wpływały na siebie wzajemnie, co widać i słychać w dzisiejszej mowie i piśmie.

20150711_131933

Po drugie, spory wpływ niemieckiego, który widać dziś i w składni, i w słownictwie. Czeskie jednadvacet przypomina niemieckie einundzwanzig, podobnie jak samozřejmě przypomina selbstverständlich. To podobnieństwo do Niemiec przejawia się w jeszcze jednym aspekcie – mianowicie w podejściu do  tłumaczeń w branży filmowej.

Tutaj pojawia się drobna dywagacja: w przemyśle filmowym pojawia się kilka typów przekładów: dubbing, napisy lub tzw. lektor, a mapa Europy i krajowych upodobań do jednego lub drugiego trochę odzwierciedla tę, na której widzimy historyczne ciągoty do tworzenia państwa totalnego, o jednym języku, jednej religii, państwa jednego narodu. To oczywiście tezy niepotwierdzone żadnymi badaniami – ot, luźna obserwacja. Niemniej jednak: widzimy, że dawna Hiszpania Franco, dawna Francja Napoleona, dawne hitlerowskie Niemcy, czy dawne faszystowskie Włochy – czyli wszędzie tam, gdzie swego czasu język odgrywał rolę niesienia tożsamości narodowej, rolę niemalże polityczną – dziś króluje dubbing. Ludzie nienawykli do słuchania i oglądania języków obcych, lubią swoje i na swoje przerabiają wszystko.

Czechy na tle tej europejskiej mapy są pod tym względem wyjątkowe – nie mają za sobą epizodu państwa z ciągotami autorytarnymi. Nie mniej jednak, dzień, w którym Czesi zaczną oglądać filmy z napisami w oryginale będzie chyba dniem, w którym zakończy się pewna epoka. Dziś dubbinguje się niemal wszystko. I nie jest to żart. Nie wierzycie?…

To kliknijcie TUTAJ, TUTAJ lub TUTAJ.

20150711_122513

Na boku dodam, że Polska na tej mapie wygląda dość oryginalnie, bowiem jest u nas i dubbing, i są napisy, a do tego niesamowita niesamowitość, czyli lektor, który w dalszym ciągu jest ewenementem niemalże na skalę światową. (Popularny jest u nas oraz w niektórych państwach dawnego ZSRR.) Kiedy po raz pierwszy pokazałam moim Czechom film z lektorem, przecierali oczy i uszy ze zdziwienia.

Ma to wszystko oczywiście związek z poziomem znajomości języków obcych – i to, jak się okazuje, całkiem niemały! W Czechach niestety znaleźć Czecha, który naprawdę dobrze mówiłby po angielsku, to wciąż sztuka. Być może tutaj również kryje się przynajmniej częściowe wytłumaczenie, dlaczego Francuzi czy Hiszpanie słyną ze swej niechęci do nauki języków obcych oraz, odwrotnie, dlaczego Skandynawowie święcą na tym polu takie tryumfy (filmy z napisami także w telewizji!).

Wracając do mojego subiektywnego alfabetu czeskiego:

1) Meriadock Brandybuck, dla koneserów Władcy Pierścieni znany również jako Merry, Czechom natomiast jako Smělmír, czyli po prostu Smíšek.

2) Smisek był kumplem Bilbo Bagginsa, czyli po czesku: Bilbo Pytlíka (czes. pytlík – torba).

3) Jeśli jesteśmy już w temacie fantastyki, to warto wspomnieć Szkołę Magii i Czarodziejstwa, w szerokim świecie znaną jako Hogwart, a w Czechach jako Bradavice. Dyrektorem tego ośrodka wiedzy jest nie Dumbledore, ale Brumbal.

4) Gdyby wam przyszło na myśl wybrać się w Republice na randkę z nieznajomym, to pójdziecie nie na randkę w ciemno, ale na slepo. A gdybyście na niej zaczęli nie daj Boże rozmawiać o ekonomii, to nigdy, ale to nigdy nie mówcie o popycie, bo ten po czesku to nic innego, jak:

5) odbyt. Tak, i nie jest to żart.

Czeski i polski podobne są – zgadza się. Zanim jednak uznacie, że nie potrzebujecie do kontaktu słownika, polecam zajrzeć TUTAJ, gdzie znajdziecie ciekawe zestawienie homonimów, czyli słów, które w obu językach brzmią podobnie – a znaczą zupełnie co innego.

Pozdrawiam,

alfa