Lech a Czech, Myślodsiewnia

Czeskim okiem: w zwierciadle, niejasno

Dawno o Czechach nie było. Dawno w Czechach nie postała moja stopa. Dawno Czesi nie zawitali w progach Dziewczyny…

Nadszedł więc ten moment, by to zmienić. W chwili pomiędzy jedną pracą, a drugą, przysiadłam z komputerem, by naskrobać parę słów o… czeskim spojrzeniu na świat. I życie. I nas, Polaków.

Znowu, powiecie. Tak, znowu. Bo czy ten temat można kiedyś wyczerpać?

Niezawodny Szczygieł

Zainspirowały mnie dwa wywiady, które ostatnio mój osobisty Czech mi z błyskiem w oku pokazał. Pierwszy z nich to zabawna i utrzymana w lekkim tonie rozmowa z Mariuszem Szczygłem, dziennikarzem i reporterem, który umiłował sobie od pewnego czasu Czechy. Mariusz z uśmiechem opowiada o tym, jak to Czesi są idealnym krajem  do emigracji – poszukującym pracownika, nie pracoholicznym, normalnym, skrojonym na ludzką miarę.

Szczygieł twierdzi, że życie przeciętnego Czecha to balans pomiędzy pracą, a prawdziwym życiem, a to drugie rozpoczyna się tak naprawdę dopiero w piątek od obiadu i odbywa się na przykład na chacie. Czesi wyróżniają się też uporządkowaniem i spokojem, co widać podobno na przykład w czasie wsiadania do różnego typu środków lokomocji (chyba nawet sama Wam już o tym kiedyś wspominałam).

Okiem korespondenta z Polski

 Kolejne wideo jest zupełnie innego charakteru. Ton jest poważny, gość zaproszony do studia proszony o rzetelną analizę obecnej sytuacji w Polsce. Z ciężkim sercem to piszę, bo naprawdę chciałabym, by było zupełnie inaczej. Korespondent, który kilka lat spędził w Polsce, opowiada o kraju podzielonym, bardzo rozemocjonowanym, bardzo rozpolitykowanym, w którym rząd oraz partia rządząca wykorzystują nasilające się nastroje ksenofobiczno-nacjonalistyczne oraz strach przez symbolicznym Innym, by trzymać władzę. Zauważa, że nie ma już miejsca na rozmowy. Pojawia się przemoc, np. za używanie języka obcego w środkach lokomocji. Ironicznie trochę również dodaje, że polski rząd wskazuje jako jednego z największych „wrogów” Brukselę, jednocześnie będąc największym płatnikiem netto UE (!). Zapraszam do oglądania, jest to jednak wersja czeska, dla tych, którzy nie boją się spróbowania swoich sił w rozumieniu języka naszych południowych sąsiadów.

Obejrzenie tego nagrania narodziło we mnie pewną refleksję. Po pierwsze, nie ma już udawania, że przemoc, słowna czy fizyczna, jest w jakiejkolwiek formie dopuszczalna. Jeżeli Kaczyński mówi niedopowiedzeniami i aluzjami, to trzeba je czytać jasno i nazywać rzeczy po imieniu: podjudzanie nastrojów ksenofobicznych i faszystowskich, a także opowiadanie mieszanki kłamstw i bzdur powinno być jasno odczytane jako czyn żałosny, niebezpieczny, który powinien zostać napiętnowany, zgnieciony i wyśmiany. Powinniśmy to widzieć, powinniśmy o tym krzyczeć.

Zamiast tego tak wielu daje się nabrać.

Po drugie, to prędzej czy później wyrwie się spod kontroli.

I nie będzie nam do śmiechu.

 

  • Niestety to, co się ostatnio dzieje w Polsce, to już klasyczna farsa. Jesteśmy na prostej drodze do dyktatury, i choć w pierwszej chwili może się to wydawać szalone, przewrót w państwie i wprowadzenie „jedynie słusznej władzy” wcale nie jest niemożliwe. Tragedią jest to, w jaki sposób Polska jest postrzegana za granicą. Nigdy nie byliśmy zbyt poważanym narodem, teraz stajemy się pośmiewiskiem Europy. Problem w tym, że wielu Polaków nie widzi w tym problemu – głównie z tego powodu, że nie ruszają się za granicę, i nie mają pojęcia, jak funkcjonuje cywilizowany kraj. A z TVP czy Naszego Dziennika z całą pewnością się tego nie dowiedzą.
    BTW, ostatnio jeden Czech zadał mi, dość niepokojące w sumie, pytania (i to niestety zupełnie na poważnie): Czemu Jezus został królem Polski? No bo jak może królem zostać ktoś, kto nie żyje, i po co? Po za tym, do tej pory królową Polski była Maryja. Już nie jest, czy będą panować razem? No i co tu odpowiedzieć?! Przecież to wstyd i kompromitacja. Jak wytłumaczyć człowiekowi z normalnego kraju, że w Polsce panuje mentalne i intelektualne średniowiecze?

  • W pełni się zgadzam. Czego nie rozumiem, to nie to, że przejście z demokracji w dyktaturę w XXI wieku jest niemożliwe, bo najwyraźniej jest, ale to, jak to możliwe, że naród, który emigruje w tak ogromnych liczbach, może tego nie widzieć i tak dać się manipulować. Ilu ludzi znasz, którzy wyjechało? Ilu z tych ludzi jest w kontakcie ze swoimi rodzinami tutaj? Czy oni nie mają oczu? Nie wyciągają wniosków? Nie mają żadnego wpływu na to, jak ogląda świat i Polskę ich rodzina. znajomi, przyjaciele?…

    BTW, również mi się przydarzyło spotykać z niedowierzaniem i szokiem wśród Czechów, którzy po prostu nie mogli uwierzyć, jakie rzeczy się u nas dzieją. I tak, o ile Polska ma swoją specyfikę, religię, kulturę, itp. które po prostu są, jakie są, ale nie wpływają na nasze życie, ok. Ale tragedią jest, kiedy te dziwne zwyczaje mają realny wpływ na nasze zdrowie i życie. Tego nie mogę wybaczyć tym wszystkim oszołomom.

  • Owszem, znam wiele osób, które emigrowały. Ale prawdę mówiąc większość z nich, po za pieniędzmi, nie wyciągnęła żadnych innych korzyści. Obracają się wyłącznie w środowisku innych Polaków, oglądają polską telewizję, czytają polskie gazety. O kraju w którym przyszło im mieszkać nie wiedzą nic, bo… ich to zwyczajnie nie interesuje. Językiem obcym władają najczęściej słabo, co przy takim trybie życia nie dziwi, bo niby od kogo się go mają nauczyć? Od Polaków z którymi pracują, czy od Polaków z którymi mieszkają i spędzają wolny czas? Przez to poglądy mają dokładnie jakie, jaki wynieśli z domu. I w tym tkwi wielki problem. W rodzinach tradycyjnych, w małych miejscowościach, w domach rządzą ojciec i ksiądz. Ani żona, ani dzieci nie odważą się na własne poglądy. Dotyczy to także wyborów. Ojciec lubi PiS, rodzina zagłosuje na PiS. Matka, nawet jeśli ma jakieś wątpliwości, to się ich pozbędzie w kościele.
    Myślę, że gdyby ta bardziej kumata część Polaków nie wypięła się na wybory, to w tej chwili nasz rząd wyglądałby zupełnie inaczej. Jeśli ta grupa pójdzie do urn w przyszłych wyborach, to PiS poniesie wielką klęskę. Jeśli nie pójdą, za 6 – 8 lat będziemy żyć w Polskiej Republice Katolickiej, odcięci nie tylko od Unii Europejskiej, ale i od reszty świata. Po za tym jest jeszcze jedno zagrożenie – nawet jeśli do władzy dojdzie opozycja, to PiS może urządzić wojskowy pucz i przejąć władzę siłą. Biorąc pod uwagę, co wyprawia Macierewicz, te wszystkie Wojska Obrony Terytorialnej i inne pomysły, taki scenariusz wcale nie jest nierealny.