Bez pamięci, Myślodsiewnia

Przyjaciel

Dziś króciutko.

Nasz kochany, wierny, dzielny i milusiński kotek umarł.

 Nie wiem, dlaczego tak bardzo się przywiązujemy. Nie wiem, dlaczego pozwalamy sobie myśleć, że przyjaciele dani są nam na zawsze.

To niebezpieczny luksus, ta myśl, to przyzwyczajenie.

Odrywa nas od gorzkiej, twardej rzeczywistości, która jest taka, że wszyscy jesteśmy wrażliwymi, śmiertelnymi istotami, które potrzebują miłości.

I zdrowia.

Tego ostatniego zabrakło naszemu maluchowi.

Mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jest, mruczy sobie gdzieś po cichu, przymilnie i nadstawia się do łaskotek, a jego nowi przyjaciele otaczają go troską i uczuciem.

Guliwerku, do zobaczenia.

 

  • Współczuję ci z całego serca – sam przez to przechodziłem dwa lata temu, i dalej ciężko mi o tym myśleć. Niestety musimy pogodzić się z tym, że po latach opieki będziemy patrzeć jak w naszych kociakach gaśnie życie. Jedynym pocieszeniem pozostaje fakt, że dajemy im cudowne, bezpieczne życie pełne ciepła i troski.

  • Dziękuję. Dla nas był to tym większy szok, że Guli miał tylko 1,5 roku, a śmierć nastała nagła i niespodziewana. Tak, jak piszesz – staramy się tak myśleć.

  • Niestety, koty są twarde tylko z pozoru, a tak naprawdę są bardzo podatne na choroby. Nerki, pęcherz, białaczka… Najgorsze jest to, że mają dość dużą tolerancję na ból i my często możemy przegapić chorobę. Mój kociak odszedł z powodu niewydolności nerek, a objawy widoczne dla nas pojawiły się, jak było już zbyt późno na ratunek…